Blokowanie inwestycji przez ekologów

Iwo Fisz        10 kwietnia 2013        7 komentarzy

Polecam lekturę tekstu na serwisie rp.pl pod tytułem „Blokowanie inwestycji nie dla początkujących ekologów”.

Minister chce ograniczyć możliwość zablokowania inwestycji przez organizacje ekologiczne, przede wszystkim fundacje i stowarzyszenia, tworzone „pod potrzeby” jednej inwestycji.

Obecnie, organizacje ekologiczne mają bardzo szerokie uprawnienia w postępowaniu o ustalenie środowiskowych uwarunkowań oraz w postępowaniu o udzielenie pozwolenia na budowę. Pozwala to na skuteczne blokowanie inwestycji, a organizacja ekologiczna nie musi wykazywać żadnego interesu, aby przyłączyć się do postępowania.

W ten sposób, organizacja ekologiczna z Krosna czy Białegostoku może uczestniczyć w postępowaniu dotyczącym inwestycji w Toruniu.

Nie da się ukryć, że szerokie uprawnienia dla organizacji ekologicznych bywają nadużywane – stąd utarło się określenie „ekoharacz„, oznaczające pieniądze za odstąpienie przez organizację ekologiczną od udziału w postępowaniu.

W prawie administracyjnym nie ma konstrukcji nadużycia prawa, ale w niektórych przypadkach postępowań dotyczących środowiskowych uwarunkowań aż prosiłoby się o coś, co dawałoby podobne efekty.

Iwo Fisz

{ 7 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Maria Kwiecień 18, 2013 o 14:31

Bardzo podobna sytuacja wystąpiła w Rzeszowie. Prywatny inwestor za darmo chciał odmulić zalew przy zaporze (jako zapłatę chciał zabrać muły i nanosy, które wykopie z rzeki). Dawał własne maszyny i własnych ludzi, w końcu w Rzeszowie można by było zagospodarować tereny nad zalewem. Ale niestety, inwestycja nie doszła do skutku, bo jakiś „specjalista” z Krakowa wypowiedział się na temat siedlisk ptaków. Okazało się później, że ptaki tam nie zimują, a ekolog pytany o zdanie, nie miał nic do powiedzenia… a inwestor się zniechęcił

Odpowiedz

Iwo Fisz Kwiecień 18, 2013 o 14:42

Szkoda takiej inwestycji. Procedury związane z badaniem oddziaływania na środowisko trwają tak długo, że każdy inwestor może stracić ochotę na takie problematyczne przedsięwzięcie.

Odpowiedz

joanna Maj 6, 2013 o 10:07

Odnośnie pierwszego komentarza: „specjalista z Krakowa” stwierdził, że występują tam istotne siedliska ptaków na podstawie ocen oddziaływania na środowisko, która to szczegółowo opisują skutki danego przedsięwzięcia. Podczas tworzenia raportu prowadzone są badania siedliskowe – dlatego trwają tak długo (przecież musimy wiedzieć, czy jest co i czy warto to chronić, a na podstawie miesięcznych badań nie da się tego ustalić). Jeżeli stwierdził, że ta inwestycja znacznie narusza walory środowiskowe, to musiał być ku temu istotny powód środowiskowy. Podejrzewam, że te ptaki to pewnie gatunki chronione, bądź może obszar pod planowaną inwestycje był nawet chroniony?

Odpowiedz

Mikołaj Lech | Znaki Towarowe Blog Maj 10, 2013 o 16:42

A mi się przypomina historia z przed kilku lat. Niemieccy ekolodzy wszem i wobec protestowali przeciwko budowie Nord Stream. Rosjanie kupili ich jednak oferując intratne posady w sponsorowanej ekofundacji. Bylo o tym dość głośno swego czasu.

Podobnie działo się kiedy wiele lat temu za czasów rządu Pis padł pomysł aby przekopać mierzeję wiślaną ponieważ Rosjanie z premedytacją utrudniają przepływ statków od strony Kaliningradu. To miało na celu pobudzenie turystyki w tym regionie. Kiedy nasi wschodni sąsiedzi zauważyli, że pomysł ma być na prawdę realizowany zaczęli finansować ekologów, którzy oczywiście podnosili kwestię ochrony żab bądź ptaków. Niestety nie mam dobrego zdania o ekologach. Nie dziwię się, że mówi się o nich ekoterroryści.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Iwo Fisz Maj 10, 2013 o 17:01

Niestety, słuszna idea zapewnienia ekologom udziału w postępowaniach uległa wypaczeniu… wysokość kwoty ekoharaczu pewnie zależy od inwestycji i zasobnośći portfela inwestora.

Odpowiedz

Grzegorz Maj 22, 2014 o 12:53

Niestety korupcja dotyka wszystkie dziedziny życia w mniejszym czy większym stopniu. Pseudoekolodzy pod sztandarami ochrony środowiska załatwiają własne sprawy a ze względu na to, że są bardzo „medialni” zagłuszają prawdziwych specjalistów którzy mogliby się wypowiedzieć w temacie. Tworzenie OOS faktycznie może trwać długo i jest to jak najbardziej zrozumiałe, jednak niezrozumiałe jest blokowanie inwestycji które tylko w niewielkim stopniu będą oddziaływać na środowisko.
Odnośnie kwestii odmulania zalewu nie widzę wyraźnego związku pomiędzy odmulaniem wzdłuż tamy a siedliskiem ptaków. Nawet jeśli założymy że gnieżdżą się tam ptaki wodne, to przecież prace można zacząć po zakończeniu sezonu lęgowego. Ponadto odmulanie wpływa pozytywnie, gdyż usuwa ze zbiornika znaczne ilości zdeponowanych biogenów. Jeśli się mylę – poprawcie mnie.

Odpowiedz

Iwo Fisz | Blog o zagospodarowaniu przestrzennym Maj 23, 2014 o 11:03

Takie kwestie pozostawiłbym specjalistom-ornitologom :).

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: