Inwazja banków na centra miast

Iwo Fisz        22 kwietnia 2012        2 komentarze

Wiele miast boryka się następującym problemem urbanistycznym: centra miast (Stare Miasta) wyludniają się. W miejsce kawiarni, zakładów szewskich i krawieckich pojawiają się banki. Nic w tym dziwnego, poza bankami i sieciami sklepów odzieżowych nie tak wielu przedsiębiorców jest w stanie udźwignąć ciężar czynszu w lokalach na parterze przy deptakach i uliczkach Starego Miasta.

Z punktu widzenia turystów to sytuacja niepożądana – w  końcu nikt nie jedzie na wakacje, aby założyć lokatę – co innego zatrzymać się na espresso w kafejce przy rynku.

Co na to może poradzić gmina? Otóż może. Sposobem na powstrzymanie procesu jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Warunki zabudowy, z uwagi na brak spójności w ich wydawaniu takiego efektu nie spełniają, chyba, że lokalne władze narzuciłyby sobie surową dyscyplinę w tym zakresie – jednak przy zmienności władz w magistracie może być to trudne.

Przykładem miasta, które walczy z zanikaniem jej unikalnego charakteru jest Sopot. Ulicy Bohaterów Monte Cassino nie trzeba nikomu przedstawiać… a teraz wyobraź sobie, że restauracje i kawiarnie zastępujemy pośrednictwem finansowym i kredytowym….

Oto, co zrobił Sopot – w 2007 r. wprowadzono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla okolic Monciaka, w którym znajdziemy m.in. takie zapisy:

teren zabudowy mieszkaniowo – usługowej z wymaganymi usługami w parterach budynków; zakres dopuszczalnych funkcji usługowych – gastronomia, kultura, handel, hotele, pensjonaty – obowiązuje zakaz likwidacji funkcji gastronomicznej, obiekty handlowe mogą zmienić funkcje wyłącznie na usługi z zakresu gastronomii lub kultury. (…)

MPZP ogranicza zatem fukcje istniejące na obszarze objętym planem, ale nie tylko. Kolejną kwestią uregulowaną w planie jest wygląd budynków:

warunki konserwatorskie dla obiektów projektowanych: (…) w warstwie zewnętrznej budynków obowiązuje stosowanie tradycyjnych materiałów budowlanych (jak cegła ceramiczna, tynk, piaskowiec, granit, wapień, dachówka ceramiczna, drewno, żelazo kute, mosiądz, miedź, cynk, ołów itp.) oraz detali architektonicznych wywodzących się z form historycznych

Uważna lektura dokumentów wskazuje, że nie wszystkim podobały się działania planistów:

Projekt zmiany planu został wyłożony do publicznego wglądu w dniach od 12.06.2006 r. do 11.07.2006 r. W ustawowym terminie do projektu planu uwagi wnieśli:

p. B. K., ul. […] – uwaga dotyczy:
1- funkcji lokalu przy ul. Bohaterów Monte Cassino 39 (dotychczas Pizza Hut), wnoszący wnioskuje o zapis umożliwiający prowadzenie działalności handlowej, względnie handlowej i bankowej,

Rozstrzygnięcie o sposobie rozpatrzenia uwag:
Ad 1 uwaga nieuwzględniona

Dla zainteresowanych podaję link do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz załączników do miejscowego planu.

A jakie są wady takiego rozwiązania? Roszczenia odszkodowawcze. Jeśli bank kupiłby nieruchomość, a przed stworzeniem placówki wszedłby w życie plan miejscowy zakazujący działalności bankowej, to proces odszkodowawczy jest więcej niż prawdopodobny.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że art. 36 ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym stanowi, że:

Jeżeli, w związku z uchwaleniem planu miejscowego albo jego zmianą, korzystanie z nieruchomości lub jej części w dotychczasowy sposób lub zgodny z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe bądź istotnie ograniczone, właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości może, z zastrzeżeniem ust. 2, żądać od gminy:

odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę (…)

Właściciel nieruchomości nie może zatem żądać od gminy utraconych korzyści, które by uzyskał, gdyby wynajął lokal bankowi.

Na zakończenie: przy artykule w toruńskiej Gazecie Wyborczej jest sonda na temat tego, czy władze Torunia powinny wzorować się na rozwiązaniach stosowanych w Sopocie. Wynik 89 % odpowiedź jest na TAK.

Iwo Fisz

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Krzysztof Lehmann Kwiecień 22, 2012 o 22:38

Może tak mało w temat, ale problem jest jeszcze większy.

Uważam, że to jest szerszy kłopot na brak wizji wykorzystania głównych ulic przez miasta. Codziennie jestem na ulicy Długiej w Bydgoszczy i niestety widzę co tam się dzieje.

Coraz mniej sklepów czy restauracji, dużo pustostanów. Dodatkowo miasto wynajmuje teren pod straganiarzy, którzy zasłaniają swoim stanowiskami lokale. Chyba nawet banki tego nie chcą, aczkolwiek takie na ul. Długiej występują.

Odpowiedz

Iwo Fisz Kwiecień 23, 2012 o 21:04

Masz rację, to szerszy problem – nie tylko zagospodarowania przestrzennego, ale zaszłości z okresu najmów administracyjnych, niewyjaśnionego stanu prawnego nieruchomości itp.

Na pewno sytuację mocno zmieniłby podatek katastralny, ale skutki społeczne jego wprowadzenia byłby bardzo dotkliwe.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: