Dziś nieco humoru (dla czytającego, nie dla podatnika) na gruncie postępowania podatkowego. Poniżej prezentuję cytaty z wyroku WSA we Wrocławiu z 28 stycznia 2011 r., sygn. akt I SA/Wr 1162/10:

[podatnik] w kontrolowanym okresie trudnił się wyprawianiem, garbowaniem, barwieniem i sprzedażą skór futerkowych, chowem drobiu oraz sprzedażą pojazdów samochodowych. Przesłanką wydania przez organ pierwszej instancji decyzji określającej zobowiązanie podatkowe w podatku od towarów i usług było stwierdzenie nieprawidłowości w zadeklarowanym przez podatnika rozliczeniu tego podatku za wrzesień 2009 r. (…)  podatnik zaewidencjonował 414 faktur VAT, dokumentujące zakup głównie w hipermarkecie (…) Tytułem przykładu organ wymienił, iż wśród zakupionych towarów znajdują się między innymi piwo, whisky, koniaki, spirytus, wódka, wina, wermuty, słodycze, kawa, masło, banany, cholinex, aspiryna, tabletki na zgagę, brokuły, brukselka, guma do żucia, ogórki małosolne, oliwki, przyprawa vegeta, lody, kapary, chałwa, pizza, red bull, owoce, suszarka do bielizny, smoczki, kieliszki, żel intymny dla kobiet, patelnie, klocki Lego, prezerwatywy, poduszka, rajstopy, biustonosz, majtki, węgiel do grilla, bajki, pieluszki pampersy, grzechotka, pasty do modelowania włosów, peeling, tornister. Uznając wyjaśnienia podatnika za ogólnikowe i niewiarygodne (w tym zwłaszcza dotyczące niekonwencjonalnego sposobu karmienia drobiu) podniósł organ, iż zakwestionowane towary wskazują raczej na związek z zaspokojeniem potrzeb osobistych podatnika i jego rodziny niż z prowadzoną działalnością gospodarczą, i jako takie nie stanowią podstawy do obniżenia podatku należnego o którym mowa w treści art. 86 ust. 1 ustawy o VAT.

Przykładów ciekawych sposób przekonania organów podatkowych co do wysokości kosztów czy źródeł dochodów będzie więcej!

Status prawny soboty – na gruncie prawa cywilnego, prawa pracy i prawa administracyjnego nie jest taki sam.

W prawie cywilnym sobota jest traktowana tak, jak dni robocze – jedynie terminy przypadające w niedziele, jako w dni ustawowo wolne od pracy, ulegają przedłużeniu. Waloru takiego nie mają terminy kończące się w sobotę.

W postępowaniu cywilnym sobota ma taki sam status jak w prawie materialnym (art. 165 par. 1 K.p.c.; por. uchwała SN (7) z dnia 25 kwietnia 2003 r., sygn. akt III CZP 8/03, Orzecznictwo Sądu Najwyższego Izba Cywilna 2004, nr 1, poz. 1).

W prawie pracy sobota nie jest dniem ustawowo wolnym od pracy, choć w większości zakładów pracy 5-dniowy tydzień pracy przypada na okres od poniedziałku do piątku. Przykładem wyjątku są muzea i teatry, w których dniem wolnym jest zazwyczaj poniedziałek.

W postępowaniu podatkowym sobota zrównana z  dniem wolnym (art. 12 par. 5 O.p.), podobnie w postępowaniu sądowoadministracyjnym (art. 83 par. 2 P.p.s.a.).

W postępowaniu administracyjnym status prawny soboty nie był postrzegany jednolicie. W orzecznictwie pojawiły się rozbieżności co do tego, czy sobota jest dniem wolnym od pracy. W ostatnim czasie, NSA podjął ważną uchwałę, w której opowiedział się za uznaniem soboty za dzień wolny od pracy (uchwała NSA z dnia 15 czerwca 2011 r., sygn. akt I OPS 1/11).

Ten wniosek poparto następującą argumentacją:

nie można wbrew oczywistym faktom – nieczynne w soboty zarówno urzędy organów administracji publicznej, jak i przeważająca większość urzędów pocztowych – utrzymywać, iż istnieje prawnie skuteczna możliwość dla wszystkich uczestników postępowania administracyjnego, dochowania terminu kończącego się właśnie w tym dniu (…) Jest bowiem faktem notoryjnym, iż w dużych aglomeracjach miejskich funkcjonują w sobotę wybrane urzędy pocztowe (polskie placówki pocztowe operatora publicznego w rozumieniu art. 57 § 5 pkt 2 k.p.a.) nawet całodobowo lub w skróconym czasie (zazwyczaj do godz. 12 lub 14) lub agencje pocztowe. W innych miejscowościach działają one w ramach pięciodniowego tygodnia pracy – od poniedziałku do piątku. W konsekwencji, miejsce zamieszkania uczestnika postępowania administracyjnego decydowałoby w praktyce o zakresie jego uprawnień w kwestii obliczania terminów w postępowaniu administracyjnym. Dla mieszkańców miejscowości, w których nie funkcjonuje w soboty urząd pocztowy, termin dokonania czynności procesowej albo uległby skróceniu – upływałby realnie w piątek, albo jego dochowanie wiązałoby się z koniecznością dojazdu do miasta, w którym funkcjonuje czynny w soboty urząd pocztowy. W tym ostatnim przypadku mielibyśmy do czynienia z faktyczną dyskryminacją osób niezamożnych, dla których taka podróż do innej miejscowości, w której jest czynny w sobotę urząd pocztowy, ze względów finansowych może stanowić barierę niemożliwą, bądź bardzo trudną do pokonania. Należy przy tym pamiętać, że zasadą jest, iż urzędy organów administracji publicznej w soboty są nieczynne (…)

Dalej powołano interesujący argument odwołujący się do spójności sytemu prawnego i opierający się na zasadzie równości praw obywateli:

Kolejnym argumentem przemawiającym za uznaniem soboty za dzień, który winien być traktowany na równi z dniami ustawowo wolnymi od pracy w rozumieniu art. 57 § 4 k.p.a. jest okoliczność, iż takie rozwiązanie zostało już wyraźnie przyjęte w art. 12 § 5 Ordynacji podatkowej i w art. 83 § 2 p.p.s.a. Wyobrazić można sobie sytuację, iż w wyniku decyzji wydanej na gruncie Ordynacji podatkowej, wszczęte zostało postępowanie egzekucyjne. W postępowaniu podatkowym, o czym była mowa, sobota została zrównana z dniami ustawowo wolnymi od pracy, a więc, w przypadku, gdy końcowy dzień terminu przypada na sobotę, za ostatni dzień terminu musi być uważany następny dzień po dniu lub dniach wolnych od pracy. Jednak w ustawie z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Dz. U. z 2005 r. Nr 229, poz. 1954 z późn. zm.) kwestie obliczania terminów nie zostały uregulowane. W tej sytuacji na mocy art. 18 tej ustawy odpowiednie zastosowanie w tym zakresie muszą mieć przepisy k.p.a., a w tym art. 57 § 4. W przypadku, gdy uczestnik postępowania egzekucyjnego – zobowiązany lub wierzyciel – pragnie zaskarżyć do wojewódzkiego sądu administracyjnego postanowienie organu egzekucyjnego, po wcześniejszym skorzystaniu z prawa wniesienia zażalenia na to postanowienie, zastosowanie będą miały przepisy dotyczące obliczania terminów zamieszczone w art. 83 p.p.s.a.

Uchwała NSA bez wątpienia przyczyni się do ujednolicenia praktyki organów i sądów w ramach prawa publicznego – co należy ocenić jak najbardziej pozytywnie.

Przeczytaj artykuł Wolny dzień w sobotę.

Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z 2003 r., nr 162, poz. 1568 ze zm.) posługuje się w wielu przypadkach konstrukcją uznania administracyjnego.

Jednocześnie, przepisy tej ustawy są podstawą do nakładania obowiązków – np. obowiązku prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku, zabezpieczenia i utrzymania zabytku oraz jego otoczenia w jak najlepszym stanie (art. 5 pkt 2 i3 ustawy). Decyzje te są podejmowane w ramach uznania administracyjnego.

Obowiązek wykonywania prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku obciąża podmioty dysponujące tytułem prawnym do zabytku, wynikającym z:

(…) prawa własności, użytkowania wieczystego, trwałego zarządu albo ograniczonego prawa rzeczowego lub stosunku zobowiązaniowego (…) (art. 49 ust. 1 ustawy)

Nakazanie wykonania prac następuje w drodze decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków (art. 49 ust. 1 ustawy). Realizacja tego obowiązku może być bardzo kosztowna, stąd pytanie – kto za to płaci?

Jak można się spodziewać, płaci jednostka, a nie organ. Wyraz temu dał WSA w Warszawie w wyroku z dnia 23 kwietnia 2009 r., sygn. akt I SA/Wa 48/09, gdzie stwierdzono, że:

Nie ulega wątpliwości, że nakazane prace (…) stanowią znaczne obciążenie finansowe dla właściciela, jednakże argumenty natury ekonomicznej, a nie prawnej nie mogą być przesłanką do rezygnacji z działań dążących do zachowania substancji i wartości zabytkowej przedmiotowego budynku, w momencie ich realnego zagrożenia postępującą degradacją.

Nie oznacza to jednak, że podmiot mający tytuł prawny do zabytku musi samodzielnie ponosić wszelkie koszty związane z  prowadzeniem prac. Podmioty te mogą ubiegać się bowiem o dofinansowanie prac na poziomie krajowym i samorządowym – więcej na ten temat w dalszych wpisach.

Przymierzając się do kupna nieruchomości gruntowej, o ile nie jest ona objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, zawsze warto  sprawdzić, czy dla tej nieruchomości została wydana decyzja ustalająca warunki zabudowy. Pozwala to zorientować się, jakie są możliwości wykorzystania tej nieruchomości.

Jeśli zbywca orientuje się w sytuacji prawnej swojej nieruchomości – sprawa nie nastręcza problemu. Kłopoty pojawiają się, gdy  nie jest on w stanie udzielić takich informacji. Taki sam problem może wystąpić, gdy nabywa się własności nieruchomości w drodze dziedziczenia.

Nie oznacza to jednak, że zainteresowany nabywca jest bezradny i musi kupować “kota w worku”. Z pomocą może przyjść rejestr wydanych decyzji o ustaleniu warunków zabudowy, który prowadzi wójt, burmistrz lub prezydent miasta (art. 64 ust.1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym).

Sposób prowadzenia rejestru określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 13 maja 2004 r. w sprawie wzoru rejestru decyzji o warunkach zabudowy oraz wzorów rejestrów decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego(Dz. U. z 2004 r., nr 130, poz. 1385).

Treść rejestru pozwala sprawdzić, czy dla danej nieruchomości została wydana decyzja ustalająca warunki zabudowy, czy też nie.

Prawo o szkolnictwie wyższy stanowi, że niektóre z rozstrzygnięć podejmowanych wobec studenta stanowią decyzje administracyjną (np. decyzja w sprawie skreślenia studenta z listy studentów). Przepis art, 207 ust. 1 Prawa o szkolnictwie wyższym stanowi m.in. o decyzjach

…podjętych przez organy uczelni w indywidualnych sprawach studentów i doktorantów…

Czy w tej kategorii mieszczą się oceny z egzaminów zdawanych w toku studiów?

 Nie ulega wątpliwości, że oceny z egzaminów wpływają na sytuację prawną studenta – decydują np. o otrzymaniu stypendium naukowego, przyjęciu na seminarium czy konieczności powtarzania roku. Czy jednak student może kwestionować zasadność otrzymania danej oceny poza strukturami uczelni – w szczególności przed sądem administracyjnym?

Odpowiedź na to pytanie trzeba rozpocząć od wskazania, że uczelnia jest zakładem administracyjnym. W konsekwencji, stosunki administracyjnoprawne nawiązywane ze studentami nie zawsze będą wynikać z decyzji administracyjnych, ale mogą być też częścią władztwa zakładowego. Rozstrzygnięcia będące wykonywaniem władztwa zakładowego to akty administracyjne wewnętrzne; nie stanowią one o nawiązaniu, przekształceniu czy ustaniu stosunku administracyjnoprawnego (E. Ochendowski, Zakład administracyjny jako podmiot administracji państwowej, Poznań 1969, str. 214).

Przykładem takiego aktu wewnętrznego – będącego jednocześnie wyrazem autonomii uczelni, zagwarantowanej konstytucyjnie – jest ocena prac egzaminacyjnych (por. postanowienie WSA w Poznaniu z 2 czerwca 2010 r., sygn. akt II SAB/Po 6/10 czy wyrok WSA w Warszawie z dnia 8 sierpnia 2008 r., I SA/Wa 133/08).Rozstrzygnięcie to nie zostało również poddane kognicji sądów administracyjnych na mocy przepisu szczególnego.

W konsekwencji, sąd administracyjny nie ma kognicji do badania oceny z egzaminu uzyskanej przez studenta. Skarga do WSA w tym zakresie powinna ulec odrzuceniu.

1 44 45 46 47 48 50 Strona 46 z 50